Czy da się mnie “naprawić”? Krótka odpowiedź: nie. Bo nie jesteś popsuta.

Krótka odpowiedź brzmi nie, i nie dlatego że nie ma nadziei, nie dlatego że nic się nie da zrobić. Dlatego że samo pytanie opiera się na błędnym założeniu, że coś jest z Tobą nie tak, że jesteś popsuta, że wymagasz naprawy jak zepsuty mechanizm który przestał działać zgodnie z instrukcją.

Nie jesteś popsuta. Nigdy nie byłaś.

Lęk który czujesz, ta nadmierna czujność która nie pozwala Ci odpocząć nawet gdy wszystko wydaje się spokojne. Trudność z zaufaniem innym ludziom nawet tym którzy na to zaufanie zasłużyli. Wycofanie które chroni Cię przed bólem ale jednocześnie odcina od tego czego szukasz. Wszystko to nie są błędy w Twoim systemie, nie są oznaki słabości, nie są dowodem na to że coś poszło nie tak w Twoim życiu. To są mechanizmy które kiedyś działały doskonale, które Twój umysł stworzył po to żebyś przeżyła. Mechanizmy które robiły dokładnie to do czego zostały stworzone, chroniły Cię gdy ochrona była potrzebna.

Twój umysł był na tyle mądry żeby je dla Ciebie zbudować. I to jest coś na co warto spojrzeć z uznaniem zanim zacznie się z tym walczyć.

Peter Levine, twórca terapii somatycznej, pokazał że trauma nie mieszka tylko w głowie – mieszka w ciele. Że ciało zapamiętuje i reaguje nawet gdy świadomy umysł już dawno “przepracował” temat. Antonio Damasio, neurolog którego badania nad połączeniem emocji i decyzji cytowane są dziesiątki tysięcy razy w literaturze naukowej, doszedł do podobnego wniosku inną drogą – że ciało i umysł nie są oddzielnymi systemami, że każda emocja ma swój fizyczny ślad i każdy fizyczny stan wpływa na to jak myślimy i czujemy.

Obaj mówią to samo co intuicja podpowiada od wieków – że człowiek to nie jest mózg który nosi ze sobą ciało. To jest całość której nie da się podzielić bez straty.

Problem nie leży więc w tym że jesteś uszkodzona. Problem leży w tym że stary mechanizm działa nadal, że odpala się w sytuacjach które go już nie wymagają, że ciało reaguje na wspomnienie zagrożenia tak samo jak reagowało na zagrożenie prawdziwe.

Wyobraź sobie psa który jako szczeniak bał się głośnych dźwięków. Nauczył się uciekać, chować, zamierać w bezruchu albo po prostu atakować. Teraz jest dorosłym psem, bezpiecznym i kochanym, ale i tak każdy głośny dźwięk wciąż wywołuje tę samą reakcję. Czy ten pies jest zepsuty? Nie. Po prostu jego ciało pamięta to czego nauczyło się dawno temu i robi to co wtedy działało.

Ty jesteś podobna. Tylko że Twoje głośne dźwięki mogą wyglądać inaczej. Konkretna mina na twarzy kogoś bliskiego, ton głosu, sytuacja która pozornie nie ma nic wspólnego z tym co się kiedyś działo. A ciało i tak reaguje. Bo tak je nauczyłaś. Bo wtedy to miało sens.

To nie jest Twoja wada. To jest biologia i biologią da się to zmienić.

Tu wchodzi hipnoterapia.

Powiem Ci prosto jak ona działa, bo wiele osób myśli o niej przez pryzmat filmów i pokazów scenicznych gdzie ktoś liczy do trzech i człowiek zapada w sen a potem można z nim zrobić co się chce.

To zupełnie nie jest tak.

W każdym z nas działa coś co można nazwać czynnikiem krytycznym umysłu. To wewnętrzny strażnik który na co dzień ocenia, analizuje i filtruje wszystko co do nas dociera. Dzięki niemu nie wierzymy w każdą reklamę i nie przyjmujemy bezkrytycznie cudzych opinii. Ale ten sam strażnik blokuje też dostęp do głębszych warstw – do wspomnień, emocji i wzorców które siedzą w nas od dawna i których zwykła rozmowa nie dosięga.

Hipnoterapia to stan w którym ten strażnik na chwilę odpuszcza. Nie zasypiasz, nie tracisz kontroli, nie robisz nic czego byś nie chciała. Jesteś w pełni świadoma gdzie jesteś i co się dzieje. Ale Twój umysł przechodzi w tryb głębokiego skupienia i relaksu, podobny do tego tuż przed zaśnięciem, w którym cztery rzeczy dzieją się jednocześnie – przestajesz oceniać i analizować każde słowo, skupiasz się do wewnątrz zamiast na tym co dookoła, masz łatwiejszy dostęp do swoich emocji i odczuć w ciele, i jesteś bardziej otwarta na nowe perspektywy.

I właśnie wtedy można delikatnie pokazać ciału i umysłowi że stare zagrożenie już minęło. Że teraz jest inaczej.

Nie wymazujemy wspomnień. Nie wkładamy nowych przekonań jak wtyczki do gniazdka. Tworzymy przestrzeń w której Ty sama możesz zobaczyć siebie i swoje wzorce z innej perspektywy. W następstwie kieruje to do zmiany, która pochodzi od Ciebie a nie jest narzucona z zewnątrz. Jest to Twoje własne odkrycie, które zostaje bo jest Twoje.

Dlatego meta-analizy z ostatnich dwudziestu lat potwierdzają skuteczność hipnoterapii w pracy z bólem, lękiem, stresem i wieloma innymi obszarami. Nie dlatego że to magia. Ale dlatego że tworzy przestrzeń której umysł sam sobie nie potrafi stworzyć na co dzień – ciszę, skupienie i bezpieczeństwo potrzebne do tego żeby spojrzeć na siebie inaczej.

Nie naprawiam ludzi. Nie dlatego że nie potrafię, ale dlatego że nie ma czego naprawiać.

Pomagam zobaczyć mechanizmy które blokują mimo iż kiedyś ich działanie miało sens. Że siła która była używana do ochrony może być używana dzisiaj do czegoś zupełnie innego. Że to co wydaje się wadą jest często niezwykle sprawnym systemem, który po prostu potrzebuje nowego kierunku.

Pomagam zrozumieć że nigdy nie byłaś popsuta. Że jesteś dokładnie taka jaka powinnaś być biorąc pod uwagę wszystko przez co przeszłaś.

I że to jest punkt wyjścia. Nie powód do wstydu.

Bo zmiana nie zaczyna się od naprawy. Zaczyna się od zrozumienia.

Leave a Reply