Moja historia

Za każdą historią jest człowiek, który chce być wysłuchany

Nie zostałem hipnoterapeutą i trenerem dlatego że to brzmi ciekawie. Zostałem nim jako naturalna konsekwencja własnej drogi – drogi na której sam wielokrotnie musiałem szukać wyjść i rozwiązań. To dopiero po nich zrozumiałem, że to co przeżyłem nie jest jedynie moją historią. Jest kluczem do rozumienia innych. Jeśli chcesz wiedzieć jak to się stało – czytaj dalej

Moje wartości

W każdym człowieku szukam tego co prawdziwe

Nie pracuję według sztywnych schematów. Pracuję na podstawie człowieka, który siedzi naprzeciwko lub po drugiej stronie ekranu.

Obecność

Każda sesja jest inna bo każdy człowiek jest inny. Nie ma gotowych odpowiedzi, są tylko właściwe pytania zadane w odpowiednim momencie.

Zrozumienie bez oceniania

Sam przeszedłem przez wiele. Dlatego gdy ktoś do mnie mówi, słyszę nie tylko słowa, ale również to co za nimi stoi.

Zmiana która zostaje

Nie interesuje mnie chwilowa ulga. Interesuje mnie zmiana która pochodzi z Ciebie, bo tylko ona tworzy trwały efekt.

Lat doświadczeń
0 +

Jeśli chcesz wiedzieć skąd pochodzi skuteczność mojej pracy – nie zatrzymuj się na certyfikatach. To kim naprawdę jestem i to co sprawia, że ta praca działa – zaczyna się znacznie wcześniej niż jakiekolwiek szkolenie.


Są rzeczy których nie nauczy żadna książka ani kurs. Można się ich nauczyć tylko jedynym sposobem – przez własne życie.  Moje życie było dobrym nauczycielem. Przeszedłem przez rzeczy, które wielu ludzi zna tylko z opisów. Depresję. Wielokrotną walkę o to co w życiu dla mnie było najważniejsze. Przez chwile, gdy wszystko się waliło i nie wiadomo było czy warto wstać. Przeszedłem przez wiele dróg powrotu – przez terapię, przez pracę nad sobą, przez odrzucenie tego co nie służyło i budowanie siebie od nowa.

Nie wyszedłem z tego bez blizn. Ale wyszedłem.

Zrozumiałem też coś co zmieniło wszystko. To przez co przeszedłem nie jest tylko moją historią. Jest teraz prawdziwym narzędziem. Gdy ktoś przychodzi do mnie z bólem, którego nie potrafi nazwać – ja go rozpoznaję. Nie z podręcznika a właśnie z życia.

Dlatego nie tylko słyszę ale i rozumiem. Nie oceniam, bo wiem jak to jest być po drugiej stronie.


Przez ponad trzydzieści lat obserwowałem ludzi. Jako fotograf który uczył się czytać twarze i emocje, bo twarz pokazuje emocje zanim człowiek zdąży je kontrolować. Jako trener który pracował z ludzkimi wzorcami. Jako człowiek który siedział po obu stronach –  potrzebował pomocy a jednocześnie skutecznie pomagał.

Pracowałem z osobami ze spektrum autyzmu, w tym z osobami niskofunkcjonującymi, które komunikują się bez słów, przez emocje i gesty. To doświadczenie wniosło bezcenną wiedzę, taką jak uważność i wrażliwość na to co kryje się głębiej niż słowa. Na to co człowiek mówi zanim jeszcze otworzy usta. Poznawałem schematy terapeutyczne. Uczyłem się od wybitnych trenerów i mentorów. Sięgałem po badania i pozycje akademickie i z każdego miejsca wynosiłem coś czego nie znajdziesz w zwykłych publikacjach.

Prawdziwe rozumienie człowieka.


Gdy ktoś przychodzi do mnie, analizuję każde słowo, zdanie, wyraz twarzy, gesty, minimalny znak w mimice. Staram się odczytać oczy, które często mówią więcej, niż wielostronicowa książka o ludzkich emocjach i przeżyciach. Ale to co robię, nie jest tłuczeniem młota w kamień żeby zrobić drogę. To używanie małych narzędzi, żeby ten kamień przesunąć z miejsca,  które zastawia wejście do którego musimy się dostać.

A jeżeli ktoś zapyta, dlaczego nie możemy od razu tego kamienia rozwalić całkowicie – ja wtedy zadam pytanie, skąd wiesz czy on nie chroni Ciebie przed czymś co tu i teraz jest Twoją słabością? Może on pozwala Ci właśnie żyć. Bo czasami tak jest, że dotykamy rzeczy których nie trzeba usuwać ani zmieniać. Stara dębowa belka mimo że jest stara, bywa najsilniejszym filarem w nowym domu. Wystarczy ją wyczyścić, nadać jej pięknego blasku,  pozostawiając tym samym siłę której nie zniszczy żadna przyszłość.


W pracy z hipnoterapią i metodą NES szukam klucza. Szukam małej szczeliny, słowa, gestu, jednej jedynej łzy, która zakręci się w oku i pokaże że słowo dotknęło głębokiej rany. Wtedy zatrzymuję się. Nie po to żeby ją rozdrapywać, nie po to żeby w niej grzebać i tworzyć wielkie diagnozy. Po to żeby delikatnie ją oświetlić, by móc na nią spojrzeć lub nawet jedynie ją zauważyć.

Bo ta rana, gdy jest ukryta i odcięta od powietrza, często zatruwa nas od środka. Jung nazywał to strefą cienia, a ja nazywam to czymś co gnije w nas w środku z braku powietrza. I właśnie to powietrze, które poprzez słowa, przez zrozumienie, przez pracę z podświadomością w hipnozie, zaczyna docierać tam głęboko, powodować że rana się goi i pozwala lepiej żyć. Nie obiecuję że nie będzie blizny, bo ja też mam swoje, te z trudnych przeżyć i te zwykłe, z dzieciństwa i z ogrodu gdy skacząc po gałęziach zraniłem się w rękę czy w nogę. Te blizny  już często zostaję ale stają się naszą integralną częścią i nie tworzą już bólu.

I na tym polega różnica.


Z tych wszystkich elementów, z życia, z bólu, z obserwacji i z lat doświadczenia i doświadczania – powstała metoda NES. Neuro Emocjonalna Synteza. Nie dlatego, że chciałem mieć własną metodę, ale dlatego że zauważyłem,  jak różne elementy, odpowiednio zsynchronizowane, łączą się w coś co działa skuteczniej niż każdy z nich osobno. Głębiej. Szybciej. Trwalej.

Pracuję online z osobami z Polski a także za granicami kraju – jednak wyłącznie w języku polskim. Ma to znaczenie, gdyż język w którym myślimy i śnimy jest ściśle powiązany z mentalnością i specyficznym określaniem emocji,  co jest kluczem dla uzyskania właściwych efektów tej pracy.


Nauczyłem się że nie ma ślepej uliczki. Są tylko niezauważone wyjścia. Moją rolą jest pomóc Ci je zobaczyć.


Jeśli czytasz to zmęczona, zagubiona, z poczuciem że utknęłaś – chcę żebyś wiedziała jedno. Nie jesteś sama. “Są osoby, do których możesz wyciągnąć dłoń – i one po prostu, zwyczajnie, Ci pomogą. Jestem jedną z nich.